Blog Mietka Szuwara

Blog Mietka Szuwara


Mieczysław Szuwar, legenda bazarów południowej Polski. Pracował jako: murarz, kierowca, masarz, elektryk…
Teraz, na rozdrożach swojego nietuzinkowego życia, pisze blog wyłącznie dla tej strony. Przejrzystość jego obserwacji życia codziennego, pomimo nie najlepszej znajomości gramatyki i ortografii polskiej, zasługuje na jakąś osobną kategorię literacką. Miejmy nadzieję, że pan Mieczysław wytrzyma próbę czasu i nie przestanie uatrakcyjniać naszej stronki, choć pieniądze, które za to dostaje są raczej marne.

(pisownia oryginalna - przecinki powstawiane przez webmaestra)

30 czerwiec, 2005
Niby taka prosta operacja, a kurcze, wszystko poszło źle. Przegrodę nosowom mam teraz prostom, ale za to byłem w śpionczce przez półtora miecha! Ten, no, anestetolog, czy jak ich tam zwom, był pijany jak mnie usypiał. Że co? Czy stracił pracę? A skont! Ciongle w tym samym szpitalu. On dostał nagane, a ja 300 zł odszkodowania i kwiatki od siostry Lucynki, która dziś ma zresztom imieninki. Obudziłem sie, a tu mi mówiom, że papierz nie żyje i że teraz w Polsce wszyscy sie bardzo kochajom. Troche się wystraszyłem i od razu do spowiedzi poleciałem, ale się okazało, że fałszywy alarm. Wszystko po staremu. To znaczy się, papierz nam umarł, a szkoda bo fajny papierz z niego był, ale ludziska już sie otrzonsneły i jest klawo, czyli norma. No, to teraz bede sie czeńsciej odzywał, bo mi sie 300 zł od szpitala kończy i trza bedzie jakomś kase znowu podłapać. Aaa, bym zapomniał, Iwonka była u mnie w szpitalu dużo razy, ale żem wtedy spał. Teraz pojechała do Szwecji albo Szwajcarii z koleżankami zbierać truskawki. Jak przyjedzie to chyba sie, kurcze, oświadcze. Ale mi sie oddycha z tym nosem lepiej. Tera ide poczytać stare gazety sportowe co mi Franek odkładał, bo musze zobaczyć co mie omineło. To czuwaj!

23 marzec, 2005
Iwonka Iwonką, a ja muszę jakomś fuche znajś, żeby trochę grosza zarobić. W przyszłym tygodniu może coś bedzie wiadomo w sprawie tej kwaciarni. Rano wpadł Luśnia i mówił, że jest malowanie do zrobienia u szefa jego starej. Jak się uwiniemy
do soboty, dostaniemy po 250 zł na łepka. Podobnież jego starej szef ma niezłom chaupę gdzieś nad jeziorem z dużym telewizorem na ścianie. Ma go nie być do niedzieli, to może nam się uda obejrzeć mecz naszych z Azerbajżanem. Kałużny ma być w składzie, to nie powinno być źle. Wczoraj poszłem do fryzjerki, tej Agi na rogu, co zawsze mi opowiada jak była w Tunezji na wakacjach i się w murzynie z Anglii zakochała. Nawet mi jego podobiznę pokazała i mówiła, że może ją zaprosi do Bristolu, ale nie wiem, czy to hotel, czy miasto, bo nie mówiła. Troche mie krzywo oszczygła bo jej się spieszyło na czata z murzynem i taka przejenta cała była, ale se w domu poprawiłem, a napiwek i tak jej dałem, żeby wiedziała że kto jak kto ale Mieczysław Bronisław Szuwar zawsze ma klasę.

18 marzec, 2005
Nigdy żem nie myślał, że taka fajna kobitka jak Iwona Kurka by ze mnom poszła na randkę, a poszła. Jakżem jej zaniós tą torebkę, to tak się ucieszyła, że mnie zaprosiła na herbatkę z róży. Potem żeśmy gadali i gadali, opowiedziałem jej nawet jak z Frankiem Toczkiem zdechłego lisa znaleźliśmy w lesie, a potem obdarli ze skóry, zrobili z niego trzy czapkki i sprzedali je na bazarze w Chrzanowie. Iwonka mówiła, że jestm zaradny i mam żyłkę do interesów. Dzisiej byłem z nią w kinie na jakimś francuskim filmie, ale nic nie pamiętam, bo wcześniej na jakieś dziwne jedzenie mnie zabrała – mongolski grill, czy coś takiego – i pół filmu przesiedziałem w kiblu. Iwonka pracuje w kwiaciarni i obiecała, że zapyta szefową czy coś by się dla mnie tam nie znalazało. Fajnie by było bo bym ją codzień widział. Kurka blada, zakochałem się chyba…

15 marzec, 2005
Poszłem dzisiej do biura pracy, bo wujek Edek dzwonił i mówił, że ten stryjek z Chikago zamknoł masarnię i sam szuka roboty, to się mu tam nie będe przeciesz pchał. Jak żem ujrzał kolejkę to żem od razu zawrócił, bo nie będe cały dzień stał. Kupiłem se gazetę i poszłem do parku. Siadam na ławce, patrzę a tam torebka jak nowa. Rozglondam się do okoła parku, nikogo nie widzę, tylko jakiś staruszek idzie z psem, ale to przeciesz nie jego torebka. Patrzę do środka, jakieś dokumenty, szminka i - kurka blada - pieniondze. Liczę i wierzyć mi się nie chce. 270 złotych i drobne. Patrzę dalej, jest dowód osobisty. Jakaś Iwona Kurka, znaków szczególnych brak. Panna. Robotnicza 167/42. Cztery lata starsza ode mnie i nawet doś ładna. No i co ja teraz mam zrobić? Tyle kasy, kurka blada, a ta Kurka taka ładna...

12 marzec, 2005a Szuwara - pisownia oryginalna
Nie chciało mi sie dzisiej pisać blogu, bo byłem jakiś taki rostrzensiony, to przesyłam zamiast blogu wierszyk co go w parku napisałem.

Wierszyk
Ułamał mi się kawałek kubka
jak z Ryśkiem piwo w parku piłem
obok na trawie leżała kupka
ale siedzieliśmy do niej tyłem
ze szklanki pifka to ja pić nie lubię
jak bendzie kasa to se kupię kubek

3 marzec, 2005Blog Mietka Szuwara - pisownia oryginalna
Przekrenciłem dzisiej do wujka Edka. Ze wszystkich w rodzinie on wie najlepiej gdzie jakom robotę podłapać można. Wujek Edek jakiś ochrypły był, pewnie chory abo cóś. Mowił co sie porozglonda, a nawet napisze list do stryja co w Chikago ma masarnię. Możeby kurczę dali wizę to bym pojechał. W masarni już raz robiłem, dobra robota i można sie najeś. Aaa, jeszcze Edek mówił że na razie mogę mu pomuc sprzedawać elektryczne szczotki do zembów. Chinskie. Mówił że idom jak świerze bułki. Jutro tam do niego podjadę pekaesem, zobaczymy co on tam znowu wykombinował z tymi chińczykami. Ech, kurka wodna, Małyszowi coś nie idzie. Sprzedam telewizor bendzie w sam raz na wize do Ameryki. Busz nas teraz lubi to się może uda. Tylko niemcy coś go nie lubiom ostatnio. Jak do nich pojechał to protestowali przeciw tej inwazji w Iraku. A ja se myślę, że jak już niemcy protestujom przeciwko inwazjom to coś się temu Buszowi udało osiongnąć.


25 luty, 2005
Wszyscy, kurcze, piszom blogi. A co ja gorszy mam być? To już. Dzień pierwszy. Wstałem rano i się ogoliłem. Patrze w lustro i se myślę "Ech, Szuwar, przystojny, kurcze, jesteś." Dla wprawy, wciongłem brzuch dwa razy i naleśnika co mi wczoraj stara Stefa ze straganu przyniosła też wciongłem. Ubralem się w mój ulubiony swetr, herbatkę se zapażylem i już miałem do termosu wlewać i do roboty lecieć, ale se przypomniałem, że mnie przecierz ten mondrala Karczykoski inżynier z roboty wczoraj wylał, bo mu się nie podobało, że, kurczę, bułkom z pasztetem się z młodym Romkiem podzieliłem. Kaczykoski szukał tej bułki po całej budowie. Śmiechu bylo dużo, ale potem ten ryrzawy praktykant z zawodówki sie wygadał i tera nowej roboty przyjdzie szukać...

Nie masz uprawnień do komentowania

JezykiObce.pl

Tydzień języka angielskiego - do 40% taniej!

Zaloguj się lub zarejestruj aby skorzystać ze wszystkich funkcji portalu.

Inne - treści losowe

Subskrybcje

Zapisz się do subskrypcji aby codziennie otrzymywać wiadomości i uczyć się słowek
captcha 
Główna Inne Clickandbite ClickHumor Blog Mietka Szuwara

Jezykiobce.pl

Loading ...

Ta strona wykorzystuje pliki cookie.

Polityka cookie OK